W sobotę obchodziłam
okrągłe urodziny – szczerze mówiąc nie przywiązuję specjalnej uwagi do takich
dat, ale w tym roku miałam poświętować w gronie najbliższych mi Ludzi. Pandemia
pokrzyżowała plany i „przełożyłam” w głowie, i w kalendarzu, uroczystość na wrzesień,
ze względu na zagrożenie części Bliskich mi Osób - na czas, „ze szczepionką”,
by mogły spokojnie i bezpiecznie BYĆ…
Moje Córki zaplanowały, że popołudnie
spędzimy na rodzinnym grillu, a ja zostałam zabrana przez Piotra na urodzinowy
obiad i wyekspediowana na krótką wycieczkę – bym nic w tym dniu nie robiła…
Pomyślałam – jakie mam dobre dzieci, zapewne Magda chce przygotować tort
urodzinowy (i tu się akurat nie myliłam). Pierwszy dzwonek powinien mi się
zapalić, gdy wróciliśmy nieco wcześniej niż mieliśmy… z domu wyskoczyła zdenerwowana
Magda „wypychająca nas” na kolejne półgodziny i nakazująca bym już na początku
naszej ulicy założyła na oczy chustkę. Na podwórku stał nieznany mi samochód z
krakowską rejestracją… Pomyślałam jest niespodzianka – i zaczęłam w głowie
układać puzzelki z przeprowadzanych przez Magdusię ze mną ostatnio rozmów, z
których dziwnie układał się „plan w postaci” lot balonem – Pomyślałam oho
weryfikacja czyli czy sprawdzenie czy kardiolog miał rację – przetestuj serce
matki! Nogi z lekka się pode mną ugięły… ale przecież sama stwierdziłam, że z harcowych
rzeczy to tylko to bym zrobiła, bo piękne widoki zrekompensowałyby mi mój
strach…
Wróciliśmy tym razem „o czasie”, chustkę założyłam grzecznie nawet
wcześniej, a z auta wyprowadziła mnie Magda, prowadząc na taras (poznałam
trasę) i tu powitało mnie śpiewane na wiele (!) głosów 100 lat! A wśród nich
jeden wybijał się szczególnie, nie do podrobienia – głos Łukasza… Jednak
dopiero, gdy Magda zdjęła mi chustkę odjęło mi mowę i tylko łzy czułam jak ściskają
mi gardło i cisną się od oczu…
Kochani, dziękuję Wam za ten cudowny czas… za
to, że nie bacząc na zagrożenia Wojtek, Basia przyjechaliście by ze mną BYĆ, że
mimo ogromnych odległości Łukasz, Dominika i cudna Tosia byliście ze mną… Sebastian
wybaczam Ci ściemy, że daleko do mnie z Winnej Góry i nie dasz rady, bo ze
względów ważnych, różnych nie możesz ani zabrać ani zostawić Ani i Gai (chyba
nawet we wrześniu jak twierdziłeś to za wcześnie!), Kochana Ewuniu i Tobie
wybaczam, że kilka godzin wcześniej umawiałaś się na wrześniowe spotkanie bo
teraz za duże ryzyko! Alu Kochana ściemniałaś z zimną krwią, że zobaczymy się może
w Cieszynie jak wróci nasz Ola… Basia nie zadzwoniła w sobotę, ale umówiła się jeszcze
w piątek ze mną na poniedziałek na krótkie spotkanie by „uściskać”. A ja jak
dziecko uwierzyłam we wszystkie deklaracje i pogodziłam się z tym „wrześniem”…
Dziękuję Wam za to, że JESTEŚCIE, za to, że poczułam się wyjątkowo i
sprawiliście, że te urodziny były najpiękniejszymi jakie dotąd miałam 😊 Dziękuję za cudne życzenia od tych,
którzy nie byli, nie mogli przyjechać, a nagrali życzenia: Przemek czekam na
Ciebie (zabieraj Kasię i przyjeżdżajcie), Alu Kochana – wiem, że plany zawodowe
Roberta pokrzyżowały przyjazd, ale my tu na Was czekamy, Justynko dziękuje za
wspaniałe życzenia i serdecznie zapraszam Ciebie i Jarka do nas 😊 Oleńko Kochana – nie było Ciebie
fizycznie z nami, ale nawet nie wiesz jak bardzo byłaś obecna – czekam na
Ciebie…
Chciałam podziękować Waszym Bliskim, którzy Was przywieźli do mnie, odwieźli, zadbali byście mogli spokojnie spędzić to popołudnie i wieczór w Warszowicach 😊 Aniu, Dominiko, Adamie, Marcinie… Miały być i inne ważne dla mnie Osoby - Agnieszka i Magda dotarły do wielu ważnych dla mnie Ludzi, które nie mogły z różnych życiowych często (Justynko nadrobimy na pewno 😊 powodów dotrzeć do nas. Całe to moje dziecinne szczęście było możliwe za sprawą dwóch fantastycznych Córek – Agnieszki i Magdy, które postanowiły zrobić mi taką wspaniałą niespodziankę. Dziękuję za Wasze zaangażowanie, wsparcie, pomysłowość, Magdziu za najpiękniejszy tort pod słońcem i zadbanie o wszystko bym się nie domyślała, zadbanie o to co przed, w trakcie i po... Dziękuję sztabowi „męskiemu” czuwającemu nad innymi aspektami imprezy – Linocln, Przemek, Piotr.
Moi Kochani to za Waszą sprawą były cudowne, niezapomniane chwile 😊...
Chciałam podziękować Waszym Bliskim, którzy Was przywieźli do mnie, odwieźli, zadbali byście mogli spokojnie spędzić to popołudnie i wieczór w Warszowicach 😊 Aniu, Dominiko, Adamie, Marcinie… Miały być i inne ważne dla mnie Osoby - Agnieszka i Magda dotarły do wielu ważnych dla mnie Ludzi, które nie mogły z różnych życiowych często (Justynko nadrobimy na pewno 😊 powodów dotrzeć do nas. Całe to moje dziecinne szczęście było możliwe za sprawą dwóch fantastycznych Córek – Agnieszki i Magdy, które postanowiły zrobić mi taką wspaniałą niespodziankę. Dziękuję za Wasze zaangażowanie, wsparcie, pomysłowość, Magdziu za najpiękniejszy tort pod słońcem i zadbanie o wszystko bym się nie domyślała, zadbanie o to co przed, w trakcie i po... Dziękuję sztabowi „męskiemu” czuwającemu nad innymi aspektami imprezy – Linocln, Przemek, Piotr.
Moi Kochani to za Waszą sprawą były cudowne, niezapomniane chwile 😊...
a we wrześniu zapraszam na imprezę,
która tym razem ja przygotuję :)
Cudownie było być i będzie znowu być ;-)
OdpowiedzUsuńMy byliśmy i oczywiście będziemy ♥️
OdpowiedzUsuń