niedziela, 26 listopada 2017

Curtin University - przestrzeń dla studentów i pracowników



Curtin University jeden z Uniwersytetów w najbardziej samotnym mieście świata. Zachwycił mnie od pierwszego wejścia na teren campusu. Mimo tego, że spędzam tu już kolejny listopad kolejnego roku, dalej jestem pod ogromnym jego urokiem. Nasze europejskie uniwersytety mają wielowiekową tradycję. W starych budynkach naszego krakowskiego UJ, Uniwersytetu Wiedeńskiego czy praskiego Uniwersytetu Karola dotykamy historycznych murów, chodzimy po budynkach, które mają po kilkaset lat, ze świadomością kim byli najwybitniejsi absolwenci. Kilka miesięcy temu byłam w jednym z budynków UJ na Grodzkiej – surowe ściany, piękne kaflowe piece i przestrzeń mało miła. Zimna. Jakby władze Wydziału chciały tym przekazać swoim studentom i pracownikom – tu ważne jest coś innego (w domyśle wiedza, poznanie), a nie to czy się tu dobrze czujecie…

Tu jest zupełnie inaczej. 




Uniwersytet jest bardzo silnie powiązany z przemysłem i innowacjami. Jest to widoczne na każdym kroku.

To największa, wielokulturowa uczelnia w Zachodniej Australii, w której studiuje ponad 52 000 studentów spośród których na pewno ponad 1/3 to osoby pochodzące spoza Australii (chociaż będąc na zajęciach odnosiłam wrażenie, że więcej niż połowa to tylko czasowi mieszkańcy tego kontynentu).



Prawdziwe miasteczko studenckie, w którym dba się o komfort studentów i pracowników. 



Oprócz stacjonarnych barów w porze lunchu zjawiają się objazdowe busy z kuchnią z całego świata – wszak studenci to osoby reprezentujące różne kręgi kulturowe i tym samym mający różne preferencje kulinarne.






Na terenie Campusu są sklepy (oczywiście księgarnie też), sklep komputerowy, poczta, bank, ale też na przykład jest fryzjer :)

Mimo tego, że Campus to mnóstwo budynków nie ma się tego wrażenia ani wchodząc na teren Uniwersytetu ani patrząc na niego z góry. 




Wszystko zostało bowiem bardzo mądrze zagospodarowane. Można odnieść wrażenie, że budynki zostały wbudowane w ogromny park podzielony na różne przestrzenie wewnętrzne. Wypełnione piękną roślinnością. 









Każdy zakątek ma swój klimat i nie przypomina pozostałych. W efekcie mimo mnóstwa studentów nie ma się wrażenia, że jest się w tłumie ludzi. Jeśli ma się ochotę na odpoczynek w większej lub mniejszej grupie są do tego specjalne strefy relaksu – umieszczone pod drzewami lub zabezpieczone od słońca parasolami. Zanim studenci przyjdą na Uniwersytet cały sztab ludzi na tej ogromnej przestrzeni zaczyna dbać o to by czuli się tu komfortowo. 







Pracownicy i studenci są tu u siebie. I nie jest to tylko pusto brzmiący slogan, ale fakt. Nawet jako „czasowy pracownik” mam do swojej dyspozycji oddzielny pokój, komputer, sprzęt bym mogła w komfortowych warunkach pracować. W każdej chwili mogę pójść po papier i materiały biurowe (bez składania zapotrzebowania w systemie SAP i czekania na to kilka miesięcy – w nadziei, że otrzymam to co zamówiłam…). Przemiła Pani Sekretarka sprawdza czy na pewno mam taką kawę jaką chciałam i pyta czy może w czymś pomóc. Inny świat…

Ale wracając do przestrzeni…

To co dla mnie jest czymś zachwycającym (poza przyrodą) to tutejsza biblioteka. I znowu ta sama uwaga – dla pracowników i studentów: dostosowana do ich potrzeb, oczekiwań. Ulegająca zmianie wraz z tym co staje się istotne w kontekście korzystania ze zbiorów. Ogromny budynek, który – mimo, że całe zbiory są zdygitalizowane – tętni życiem. Studenci tu się uczą, spędzają czas i mają zapewnione komfortowe warunki do pracy. Każde piętro ma swój klimat – od otwartej, kawiarniano-dyskusyjnej części parterowej – do najwyższego piętra z wydzielonym kabinami do pracy w ciszy. Możliwość wypożyczenia i znalezienia sobie interesującej pozycji (na bieżąco), dostęp do komputerów, salek do pracy grupowej (bo przecież niektórzy tak wolą się uczyć). I może to brzmi niewiarygodnie – biblioteka tuż przed i w trakcie sesji jest czynna przez 7 dni w tygodniu, 24 godziny na dobę! Jak podkreśliła mi w trakcie mojej pierwszej tu wizyty (3 lata temu pani kierownik) – stopniowo czas był wydłużany, bo zauważyli, że takie są oczekiwania studentów. W efekcie od kilku lat są dostępni dla nich w tym „gorącym” czasie non stop… 




I jeszcze na koniec zdjęcie z biblioteki przyszłości – bo i taka część tu jest.




W zasadzie mogłabym pisać jeszcze długo o samej przestrzeni campusu – bo dzieje się tu też dużo w zakresie kultury sztuki. Są organizowane festiwale, wystawy…  A wszystko to po to, by w odpowiednim klimacie lepiej się uczyło i pracowało… Nie przeniesiemy do naszych warunków australijskiej przyrody. Nie chodzi też o bogate wyposażenie i zaplecze do prowadzenia dydaktyki...  warto byłoby jednak pomyśleć o tym co zrobić, by studenci i pracownicy czuli się dobrze w przestrzeni swoich uczelni. By nie mieli poczucia, że są w różnych miejscach uniwersytetu intruzami… ale to temat do innej dyskusji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz