sobota, 9 maja 2015

Co lubię i cenię - czyli metro razy 2 ;)


Ludzie mają różne lokomocyjne słabości. Jednych podnieca pęd samochodu, łoskot silnika motocykla czy lot samolotem. Inni preferują delektowanie się widokami rozciągającymi się za oknami pociągu – co też lubię. Mam jednak też ogromną słabość do metra. Nie wiem dlaczego – bo przecież nie lubię zamkniętych pomieszczeń. Jazda windą napawa mnie strachem – większym lub mniejszym w zależności od konieczności pokonania określonej liczby pięter, skrzypienia lin i innych wrażeń potęgujących napięcie. A tu słabość do metra… Dziwne jak na osobę, która przepada za otwartymi przestrzeniami, lasem, dzikimi plenerami. Metro ze swoimi podziemnymi tunelami drążonymi by odciążyć uliczny ruch. Miasto pod miastem z wylewającymi się tłumami ludzi, którzy z rzadka się zatrzymują. Wyglądają jak rwąca rzeka głów, przemieszczająca się od jednego punktu do drugiego.    

 

Metro w Petersburgu zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Pierwsza rzecz – czystość. Trudno zobaczyć tu jakieś leżące śmieci. Wszystko lśni, wyczyszczone, wypolerowane. To się Stalinowi udało – chciał stworzyć ogólnodostępne pałace dla ludu. I tak tu jest. W Petersburgu miasto jest piękne, więc nie ma takiego kontrastu, ale w Moskwie, ze świata nieuporządkowanego architektonicznie, niespójnego można się przenieść w świat pełen uroku. Z szarości w korytarze wykładane pięknymi mozaikami, lustra, kryształy, kunsztowne żyrandole. Każda stacja ma swoją kolorystykę klimat, styl. Oczywiście są takie, które są bardzo skromne, ale wiele z nich kipi przepychem. Stacje są pilnowane przez kilka grup osób. Pierwsza to rzucające się w oczy panie siedzące w miniaturowych przeszklonych kabinkach. Siedzą i patrzą na ruchome schody. Czasami mam wrażenie, że to najgłupsza praca świata… Tylko raz – w Moskwie widziałam chłopaka (ewenement, bo w Petersburgu są zatrudnione w tych miejscach chyba tylko kobiety), który miał słuchawki na uszach i czegoś słuchał. Wszystkie inne osoby wpatrują się tępym wzrokiem w schody i przemieszczające się tłumy…

Na stacjach jest też ochrona – rodzaj policji w metrze, która co jakiś czas ściąga delikwenta (najczęściej osoby wyglądające na mieszkańców Zakaukazia) na bok i dokładnie go obszukuje. Do tego kamery.

 

Popatrzcie na wybrane stacje Petersburga – piękna stacja: Awtowo

 

Admiratielskaja

 


Puszkinskaja

 

Czy Sportiwnaja

 


Nawiązujące w stylistyce do nazw. Dla zainteresowanych polecam zajrzenie na stronę i popatrzenie na detale na zdjęciach – płaskorzeźby, kucia, mozaiki, malunki i rzeźby https://picasaweb.google.com/100191643195325779645/PetersburgMetro?authuser=0&authkey=Gv1sRgCPj_1L7ngt6TJA&feat=directlink

Metro w Petersburgu jest bardzo głębokie. Jadąc schodami ma się wrażenie, że nie widać ich końca. Miasto położone na bagnach, mokradłach ma swoje prawa – w efekcie jest to jedno z najgłębiej położonych systemów metra na świecie. Zostało uruchomione 15 listopada 1955 roku. Ma 113,6 km podziemnych linii, 62 stacje, 251 schodów ruchomych, 1395 wagonów, 20 tys. pracowników i ok. 2,5 mln przewiezionych pasażerów w ciągu dnia. Najgłębiej położona stacja to Admiratielskaja znajdująca się na głębokości 86 metrów. Pomysły budowy metra w mieście pojawiły się jeszcze w czasach czasów carskich, a pierwsze plany zaistniały w 1899 roku. Ale dopiero w latach trzydziestych XX wieku plany budowy metra w Leningradzie nabrały tempa. Prace rozpoczęły się w kwietniu 1941 roku, ale zostały wstrzymane ze względu na wybuch wojny. Metro nosiło imię Włodzimierza Lenina – symboli dawnych czasów jest tu całe mnóstwo. Teraz trwają prace nad budową szóstej linii. Przemieszczanie się po Petersburgu dzięki metru jest fantastyczne, chociaż i tak są takie zakątki, do których warto się wybrać, ale metrem się tam nie da rady dostać…


 

Moskiewskie metro

 

W ubiegłym roku zachwyciłam się metrem petersburskim teraz miałam okazje porównać go z moskiewskim… Jest to zdecydowanie punkt zwiedzania Moskwy , który należy uwzględnić w swoim indywidualnym programie. Najlepiej objechać najładniejsze stacje zaraz po tym jak metro rusza o 5, bo wówczas jest okazja faktycznie pooglądać, podelektować się detalami. W godzinach rannych zaczyna się niesamowity ruch – jest to faktycznie miasto pod miastem, bo w korytarzach moskiewskiego metra codziennie przewija się około 3 milionów ludzi…. Metro liczy 12 linii, na których znajduje się 195 stacji. Niemal 330 km długości nitek przecinających miasto sprawia, że poruszanie się metrem ułatwia dostanie się niemal w najdalszy zakątek stolicy.





Pierwszy projekt moskiewskiego metra powstał w 1901, ale pierwsza linia moskiewskiego metra została uruchomiona 15 maja 1935. Również to metro nosiło imię Włodzimierza Lenina (w latach 1957–1992) – znowu ten sam GURU ;). Na wielu stacjach są płaskorzeźby, mozaiki i rysunki obrazujące Lenina. W czasie wojny metro służyło za schron przeciwlotniczy, a pewna część wagonów została ewakuowana. Zgodnie z postanowieniem państwowego komitetu obrony z 15 października 1941 w wypadku pojawienia się wroga u wrót Moskwy metro miało zostać zniszczone.

I jeszcze dwie ciekawostki:

Istnieje taka hmmm legenda dotycząca linii kolcowej – która łączy wszystkie pozostałe linie. Otóż, gdy przyniesiono Stalinowi plan metra postawił na niego filiżankę z kawą. Po zakończonych rozmowach mapa wróciła do architektów, którzy ze zdumieniem odkryli genialny pomysł naczelnego przywódcy, który brązowym kolorem „narysował” linię kołowo otaczającą centrum miasta… Dzisiaj na mapach linia ta jest zaznaczana na brązowo ;)

I jeszcze jedno w Moskwie oprócz powszechnie znanej i bardzo rozbudowanej sieci metra istnieje też podobno drugie, określane kryptonimem system D-6 (Д-6) zaś od publikacji w 1992 w czasopiśmie „Ogoniok” bardziej znane jako Metro-2, eksploatujące wydzielone jedynie dla aparatu władzy 3 linie… Nie wiem – tymi liniami nie jechałam

Zapraszam na spacer po metrze

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz