Ludzie mają różne lokomocyjne słabości. Jednych
podnieca pęd samochodu, łoskot silnika motocykla czy lot samolotem. Inni
preferują delektowanie się widokami rozciągającymi się za oknami pociągu – co
też lubię. Mam jednak też ogromną słabość do metra. Nie wiem dlaczego – bo
przecież nie lubię zamkniętych pomieszczeń. Jazda windą napawa mnie strachem –
większym lub mniejszym w zależności od konieczności pokonania określonej liczby
pięter, skrzypienia lin i innych wrażeń potęgujących napięcie. A tu słabość do
metra… Dziwne jak na osobę, która przepada za otwartymi przestrzeniami, lasem,
dzikimi plenerami. Metro ze swoimi podziemnymi tunelami drążonymi by odciążyć
uliczny ruch. Miasto pod miastem z wylewającymi się tłumami ludzi, którzy z
rzadka się zatrzymują. Wyglądają jak rwąca rzeka głów, przemieszczająca się od
jednego punktu do drugiego.
Metro w Petersburgu zrobiło na mnie ogromne
wrażenie. Pierwsza rzecz – czystość. Trudno zobaczyć tu jakieś leżące śmieci.
Wszystko lśni, wyczyszczone, wypolerowane. To się Stalinowi udało – chciał
stworzyć ogólnodostępne pałace dla ludu. I tak tu jest. W Petersburgu miasto
jest piękne, więc nie ma takiego kontrastu, ale w Moskwie, ze świata
nieuporządkowanego architektonicznie, niespójnego można się przenieść w świat
pełen uroku. Z szarości w korytarze wykładane pięknymi mozaikami,
lustra, kryształy, kunsztowne żyrandole. Każda stacja ma swoją kolorystykę
klimat, styl. Oczywiście są takie, które są bardzo skromne, ale wiele z nich
kipi przepychem. Stacje są pilnowane przez kilka grup osób. Pierwsza to
rzucające się w oczy panie siedzące w miniaturowych przeszklonych kabinkach.
Siedzą i patrzą na ruchome schody. Czasami mam wrażenie, że to najgłupsza praca
świata… Tylko raz – w Moskwie widziałam chłopaka (ewenement, bo w Petersburgu
są zatrudnione w tych miejscach chyba tylko kobiety), który miał słuchawki na
uszach i czegoś słuchał. Wszystkie inne osoby wpatrują się tępym wzrokiem w
schody i przemieszczające się tłumy…
Na
stacjach jest też ochrona – rodzaj policji w metrze, która co jakiś czas ściąga
delikwenta (najczęściej osoby wyglądające na mieszkańców Zakaukazia) na bok i
dokładnie go obszukuje. Do tego kamery.
Popatrzcie
na wybrane stacje Petersburga – piękna stacja: Awtowo
Admiratielskaja
Puszkinskaja
Czy
Sportiwnaja
Nawiązujące
w stylistyce do nazw. Dla zainteresowanych polecam zajrzenie na stronę i
popatrzenie na detale na zdjęciach – płaskorzeźby, kucia, mozaiki, malunki i
rzeźby https://picasaweb.google.com/100191643195325779645/PetersburgMetro?authuser=0&authkey=Gv1sRgCPj_1L7ngt6TJA&feat=directlink
Metro
w Petersburgu jest bardzo głębokie. Jadąc schodami ma się wrażenie, że nie
widać ich końca. Miasto położone na bagnach, mokradłach ma swoje prawa – w
efekcie jest to jedno z najgłębiej położonych systemów metra na świecie. Zostało
uruchomione 15 listopada 1955 roku. Ma 113,6 km podziemnych linii, 62 stacje,
251 schodów ruchomych, 1395 wagonów, 20 tys. pracowników i ok. 2,5 mln
przewiezionych pasażerów w ciągu dnia. Najgłębiej położona stacja to
Admiratielskaja znajdująca się na głębokości 86 metrów. Pomysły budowy metra w
mieście pojawiły się jeszcze w czasach czasów carskich, a pierwsze plany
zaistniały w 1899 roku. Ale dopiero w latach trzydziestych XX wieku plany
budowy metra w Leningradzie nabrały tempa. Prace rozpoczęły się w kwietniu 1941
roku, ale zostały wstrzymane ze względu na wybuch wojny. Metro nosiło imię
Włodzimierza Lenina – symboli dawnych czasów jest tu całe mnóstwo. Teraz trwają
prace nad budową szóstej linii. Przemieszczanie się po Petersburgu dzięki metru
jest fantastyczne, chociaż i tak są takie zakątki, do których warto się wybrać,
ale metrem się tam nie da rady dostać…
Moskiewskie metro
W ubiegłym roku zachwyciłam się
metrem petersburskim teraz miałam okazje porównać go z moskiewskim… Jest to
zdecydowanie punkt zwiedzania Moskwy , który należy uwzględnić w swoim
indywidualnym programie. Najlepiej objechać najładniejsze stacje zaraz po tym
jak metro rusza o 5, bo wówczas jest okazja faktycznie pooglądać, podelektować
się detalami. W godzinach rannych zaczyna się niesamowity ruch – jest to
faktycznie miasto pod miastem, bo w korytarzach moskiewskiego metra codziennie
przewija się około 3 milionów ludzi…. Metro liczy 12 linii, na których znajduje
się 195 stacji. Niemal 330 km długości nitek przecinających miasto sprawia, że
poruszanie się metrem ułatwia dostanie się niemal w najdalszy zakątek stolicy.
Pierwszy projekt moskiewskiego metra powstał w 1901, ale pierwsza linia moskiewskiego metra została uruchomiona 15 maja 1935. Również
to metro nosiło imię Włodzimierza Lenina (w latach 1957–1992) – znowu ten sam
GURU ;). Na wielu stacjach są płaskorzeźby, mozaiki i rysunki obrazujące
Lenina. W czasie wojny metro służyło za schron przeciwlotniczy, a pewna część
wagonów została ewakuowana. Zgodnie z postanowieniem państwowego komitetu
obrony z 15 października 1941 w wypadku pojawienia się wroga u wrót Moskwy
metro miało zostać zniszczone.
I jeszcze dwie
ciekawostki:
Istnieje taka hmmm
legenda dotycząca linii kolcowej – która łączy wszystkie pozostałe linie. Otóż,
gdy przyniesiono Stalinowi plan metra postawił na niego filiżankę z kawą. Po
zakończonych rozmowach mapa wróciła do architektów, którzy ze zdumieniem
odkryli genialny pomysł naczelnego przywódcy, który brązowym kolorem
„narysował” linię kołowo otaczającą centrum miasta… Dzisiaj na mapach linia ta
jest zaznaczana na brązowo ;)
I jeszcze jedno w
Moskwie oprócz powszechnie znanej i bardzo rozbudowanej sieci metra istnieje
też podobno drugie, określane kryptonimem system D-6 (Д-6) zaś od
publikacji w 1992 w czasopiśmie „Ogoniok” bardziej znane jako Metro-2,
eksploatujące wydzielone jedynie dla aparatu władzy 3 linie… Nie wiem – tymi liniami
nie jechałam
Zapraszam na
spacer po metrze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz