Jednym ze stałych
elementów tutejszego krajobrazu są drzewa trawiaste, które nazywane tu są
Black-boys. Nazwa jest związana z doszukiwaniem się podobieństwa kwitnących
drzewek do wyglądu Aborygena trzymającego włócznię. Inaczej mówi się na te
gatunki drzewek trawiastych – Ogon Kangura. Podobno jest wiele odmian tych
roślin – słyszałam, że ponad 30, ale nie wiem jak je się rozróżnia… Ciekawe
jest to, że ta roślina bardzo wolno rośnie około 1-2 cm na rok i może dożywać
nawet 600 lat. Przy czym to tempo jest różne dla różnych gatunków i tego samego
wzrostu może być jedno drzewko trawiaste mające 20-30 lat co inne, które ma ich
na przykład 100.
Często widuję w
przydomowych ogródkach posadzone drzewka, które rzeczywiście wyglądają bardzo
efektownie. Podobno większość sprzedawanych drzewek trawiastych to rośliny
wzięte z buszu, które są bardzo drogie a w dodatku często obumierają (co
ciekawe nie od razu, a najczęściej po 3-4 latach).
Trudno mi sobie
wyobrazić, że ta roślina była i jest wykorzystywana przez Aborygenów na różne sposoby
(dzisiaj zresztą już nie tylko przez Aborygenów). Z tej widocznej na zdjęciach
łodygi kwiatowej wyrabiano trzony włóczni. Moczone w wodzie kwiaty sprawiają,
że woda nabiera słodkiego, miłego dla podniebienia smaku. Podobno można również
po sposobie ułożenia kwiatów określić kierunki (tak jak u nas po usytuowaniu
mchu na pniach drzew…). Przede wszystkim jest jednak a roślina źródłem żywicy –
dziś wykorzystywanej na skalę przemysłową.
Przede wszystkim jest dla mnie jednak Black-boy niezwykły z innego powodu – to swoisty Fenix
odradzający z się z popiołu… Podczas pożaru buszu trawiaste drzewka nie tylko przeżywają
(stąd ta szansa na taką długowieczność), a wypalenie powoduje charakterystyczny kolor
pnia i wygląd drzewek. Pożar stymuluje rośliny do kwitnienia… Niezwykłe prawda?
Sami widzicie, że może nie jest to spektakularne drzewo z pięknymi kwiatami,
ale sposób jego funkcjonowania, zdolności do przeżycia są swego rodzaju cudem natury :)



Przeczytane ;-) Pozdrowienia dla kangura ze zdj.4 ;-)
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe obserwacje; sięgają obszaru, pułapu wykraczającego poza dendrologię, botanikę, ogniotrwałość. Australię ubogacają paradoksy, dzięki nim rozumiemy lepiej nasze zamożności, nagromadzenie i wygibasy. Okazuje się, że reguła powolnego wzrostu obowiązuje powszechnie, a kangury są tego najbardziej doniosłym przykładem. Słynna hibernacja zarodków śmieje się z nas i do nas na całego. Pozdrawiam PrzedborzAnko
OdpowiedzUsuńDziękuję i również serdecznie pozdrawiam :)
Usuń