poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Z Enschede (donos a w zasadzie dowgląd ;)

Drogi Łukaszku,




ponieważ wszystkie pozostałe Osoby zostały powiadomione, a Ty jeden jesteś (samo)wykluczony i nie masz FB piszę do Ciebie maila z informacjami na temat najnowszych wyczynów naszej Kochanej Szefowej i dodatek w postaci kilku dodatkowych informacji ;) List jest adresowany do Ciebie, ale ma kilku Czytelników ;)


Zacznę od donosu, a potem inne takie...

No więc... zwiedzałyśmy campus i na jednym z budynków zobaczyłyśmy ściankę wspinaczkową. Wzbudziła ona szczególne zainteresowanie u Ewy. Nieco mnie to zaskoczyło, bo nie wiedziałam, że jest to jedna z Jej pasji - zdobywanie pozornie nieosiągalnych celów (Chociaż w sumie robi to każdego dnia...). W każdym razie wysłała mnie na górę budynku bym zrobiła Jej takie pamiątkowe zdjęcie, które załączam. Wiem, że od Szefowej powinniśmy się uczyć i naśladować Ją, ale chyba a tym zakresie zupełnie się poddaję... :(

A tak poza tym Holandia piękna - już z lotu ptaka, gdy przez dłuższy czas lecieliśmy nad zielonymi polami, które wyglądają jak rysunki genialnego matematyka z odchyleniem ku/na geometrię. Wszystko równiutko podzielone, prostokąty pól i łąk otoczone wstążkami błyszczących w słońcu wstążek kanałów, w jeden z kątów większości z nich wpisane współczesne wiatraki.

Tak na prawdę jednak dopiero podróż pociągiem dostarczyła nam emocji - kontynuując widokowe to całe łąki żonkili, bardzo ładne gospodarstwa i gdzie-nie-gdzie stare drewniane wiatraki...

Podróż była emocjonująca, bo z tymi naszymi tobołami (każda walizka ponad 22 kg) musiałyśmy się 4 razy przesiadać - dowiedziałyśmy się o tym, gdy nasz pociąg zaczął zawracać... Dotarłyśmy więc do hotelu po w sumie 16 godzinach podróży. Dziś idziemy zwiedzać miasto po południu - umówiłyśmy sie tam z naszymi znajomymi z Rosji.

Jak widzisz Łukaszku towarzyszysz nam pośrednio (spójrz na kolejne fotografie w załącznikach)

Zasyłam moc serdeczności w imieniu Ewuni i własnym. Buziaki i uściski
Ania

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz