Drogi Łukaszku,
ponieważ wszystkie pozostałe Osoby zostały
powiadomione, a Ty jeden jesteś (samo)wykluczony i nie masz FB piszę do
Ciebie maila z informacjami na temat najnowszych wyczynów naszej
Kochanej Szefowej i dodatek w postaci kilku dodatkowych informacji ;)
List jest adresowany do Ciebie, ale ma kilku Czytelników ;)
Zacznę od donosu, a potem inne takie...
No
więc... zwiedzałyśmy campus i na jednym z budynków zobaczyłyśmy ściankę
wspinaczkową. Wzbudziła ona szczególne zainteresowanie u Ewy. Nieco
mnie to zaskoczyło, bo nie wiedziałam, że jest to jedna z Jej pasji -
zdobywanie pozornie nieosiągalnych celów (Chociaż w sumie robi to
każdego dnia...). W każdym razie wysłała mnie na górę budynku bym
zrobiła Jej takie pamiątkowe zdjęcie, które załączam. Wiem, że od
Szefowej powinniśmy się uczyć i naśladować Ją, ale chyba a tym zakresie
zupełnie się poddaję... :(
A tak poza tym Holandia piękna - już z
lotu ptaka, gdy przez dłuższy czas lecieliśmy nad zielonymi polami,
które wyglądają jak rysunki genialnego matematyka z odchyleniem ku/na
geometrię. Wszystko równiutko podzielone, prostokąty pól i łąk otoczone
wstążkami błyszczących w słońcu wstążek kanałów, w jeden z kątów
większości z nich wpisane współczesne wiatraki.
Tak na prawdę
jednak dopiero podróż pociągiem dostarczyła nam emocji - kontynuując
widokowe to całe łąki żonkili, bardzo ładne gospodarstwa i
gdzie-nie-gdzie stare drewniane wiatraki...
Podróż była
emocjonująca, bo z tymi naszymi tobołami (każda walizka ponad 22 kg)
musiałyśmy się 4 razy przesiadać - dowiedziałyśmy się o tym, gdy nasz
pociąg zaczął zawracać... Dotarłyśmy więc do hotelu po w sumie 16
godzinach podróży. Dziś idziemy zwiedzać miasto po południu - umówiłyśmy
sie tam z naszymi znajomymi z Rosji.
Jak widzisz Łukaszku towarzyszysz nam pośrednio (spójrz na kolejne fotografie w załącznikach)
Zasyłam moc serdeczności w imieniu Ewuni i własnym. Buziaki i uściski
Ania
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz